Już nigdy nie będzie takiej sesji. (i dobrze) Pada od miesiąca. (i dobrze) Zakopani po uszy książkami, przerzucamy je z ręki do ręki, nie wiedząc za którą się najpierw zabrać, udajemy gmailując, jemy ryż w arbuzowo-majonezowym sosie, scrobblujemy Bacha. Ola wyjechała. Niedobrze.
Pałam sympatią do ludzi cierpiących na wrodzoną ostrość widzenia. W tych, którzy dzierżą w dłoni obiektyw, skłonna jestem się zakochać. Chcę abyście poczęstowali się moim najświeższym oblubieńcem, oto specjalnie dla Was przegląd jego prac.
Drogie Antoninusy dzienne/zaoczne/korespondencyjne ;) Mam nadzieję, że i Wam również zasmakuje.