Zainspirowany przez MojegoSzanownegoBrata postanowiłem przedstawić Wam postać Remi Gaillarda -- ulubieńca Francuzów.
Urodzony w 1975 roku nie jest jeszcze starym człowiekiem... Francuz (nie tylko) z pochodzenia, często igra z symbolami-przedmiotami dumy narodowej. Psotnik, urwis, żartowniś? Prowokator, wkurwiacz, szaleniec... Kocha sport. Na treningi poświęca każdą wolną chwilę.
Członek stowarzyszony wielu federacji, grup i subkultur sportowych. Biega, pływa, rzuca, ciska, ale też rzuca, kopie, biję, przepycha... Ma w sobie coś, pewne podobieństwo, które czyni go - secunda facie - dziwnie nam znajomym.
Wsławił się tym, że odebrał puchar, który mu się nie należał, także tym, że śpiewał Marsyliankę, lepiej niż zawodnicy (kompromitując ich tym nieznacznie).
Kochamy go za bardzo subtelne poczucie humoru i empatię. Rozumiemy - niekonwencjonalność i pogodę ducha. Jest niesztampowy, jeśli jednak mielibyśmy go jakoś zaklasyfikować to nazwalibyśmy zgrywusem interakcyjnym
Na koniec jeszcze jeden skecz:
I pytanie: czy istnieje coś takiego jak etyka dowcipu? Czy jest sens mówić o żarcie w kategoriach moralnych? Wreszcie: co gotowi bylibyście zrobić Remiemu, gdyby udało się Wam go złapać?
Poza szeroko rozumianą działalnością sportową robił wiele innych rzeczy. Między innymi wielokrotnie występował w obronie praw maltretowanych i mordowanych -- zwierząt i bananów. Przechodził przez ulicę (również wielokrotnie), jeździł windą. Okradł sklepy, przewracał ludzi, a jako Mario rzucał pod koła samochodów skórki od bananów. (Występował również w interesie mniejszości etnicznych)
Redakcja dzisiejszego odcinka jest pełna niekłamanego podziwu dla jego dokonań. Pod wrażeniem sposobu w jaki testuję siłę normatywnych oczekiwań społecznych, a także uniwersalności poruszanych przezeń problemów. O podobnie elastycznej tożsamości możemy mówić chyba wyłącznie w kontekście Kobiety Pracującej (do tych inspiracji Remi nie przyznaję się w sposób wyraźny, nigdy jednak wprost im nie zaprzeczył!).
Na koniec jeszcze jeden skecz:
I pytanie: czy istnieje coś takiego jak etyka dowcipu? Czy jest sens mówić o żarcie w kategoriach moralnych? Wreszcie: co gotowi bylibyście zrobić Remiemu, gdyby udało się Wam go złapać?


